czwartek, 18 sierpnia 2016

POD SUFIT


Ściana Wspinaczkowa "Elewator" w Gdańsku. Kilka minut i Szymek melduje wykonanie zadania na 19 metrach : )



czwartek, 21 stycznia 2016

TO, CO LUBIĘ


Oto jedno z zainteresowań Szymka. Wspinaczka. Od dawna hobbystycznie, od września w zorganizowanej sekcji dziecięcej.
Wspaniała zabawa i rozwój fizyczny. Jeśli ci ręka miła nie proś Szymka o przybicie piątki :-)

Pomieszczenie, w którym wspina się Szymon to bulderownia. Jej ściana ma wysokość 4 metrów i bynajmniej nie dla ułatwienia - jest pochylona do podłogi.

A namacalne korzyści ze wspinaczki to uznanie na podwórku, jakie spłynęło na Szymka po ogołoceniu kasztanowca z kasztanów - zamiast w pocie czoła rzucać w drzewo patykami, Szymon po prostu na nie wlazł : )






czwartek, 14 stycznia 2016

2015 rozliczony. Zbieramy dalej!


Za rzadko zaglądamy na blog Szymka. Nasza "święta" trójka tak skutecznie absorbuje większość dnia, że brakuje nam czasu również dla siebie. Taki los rodzica :-)

Ponieważ chcemy być wobec Was uczciwi i transparentni, przedstawiamy bieżący stan konta Szymka, który wynosi 103 581,85 zł. Za każdą złotówkę szczerze dziękujemy!
Dzięki Wam jesteśmy coraz bliżej celu. Dla przypomnienia na przyszłą operację serca zbieramy 35 tyś. euro. W przeliczeniu na złote, wg. dzisiejszego kursu wynoszącego 4,3345 zł, potrzebujemy ok. 151.000 zł.

W 2015 roku z konta w Fundacji sfinansowaliśmy również:
- 10 miesięczną terapię zdiagnozowanych u Szymona zaburzeń integracji sensorycznej, której koszt wyniósł 2600 zł
- 2 serie ćwiczeń oczu niezbędnych po operacji zeza, w kwocie 600 zł. Taki sam zestaw będzie Szymkowi potrzebny w 2016 roku

Bardzo dziękujemy za Wasze dotychczasowe wsparcie i będziemy szczęśliwi, jeśli w rocznym rozliczeniu swój 1% przekażecie Szymkowi :-)


czwartek, 21 sierpnia 2014

Witajcie!


3 lata od ostatniego posta. I tyle zmian. Szymek jest dziś prawie siedmioletnim pierwszoklasistą. W jego życiu pojawiła się siostra, obecnie 2,5-letnia pannica, sprawczyni naszej blogowej nieobecności. Jesteśmy dziś w Łodzi na kolejnej kontroli i mogę powiedzieć, że największe zmiany zaszły właśnie tu - w szpitalu. Spełniło się marzenie Pana prof. Jacka Molla, całej jego załogi i rodziców dzieci z wadami serca - CZMP ma nowy oddział kardiochirurgii. 

Cytuję za Gazetą Wyborczą:

"Kardiochirurdzy z "Matki Polki" leczą dzieci z całej Polski. Od dwóch tygodni robią to w wygodnym i nowoczesnym oddziale. (...)
Szef kliniki prof. Jacek Moll ma dwa razy większy i nowocześniejszy gabinet. Ale bardziej niż z mebli i biurka zadowolony jest z tego, że udało się skończyć budowę oddziału. - Walczyłem o to przez lata - mówi.
Stary oddział był za ciasny i z powodu braku miejsca dzieci z wadami serca na operację musiały czekać w kolejce.
Prof. Moll: - Sześć lat temu Ewa Kopacz, wówczas minister zdrowia, obiecała, że nam pomoże. Po dwóch latach dostaliśmy pieniądze. Budowa rozpoczęła się z rocznym poślizgiem. Przez ostatnie dwa lata każdy dzień dzieliłem między salę operacyjną i plac budowy (prof. Moll jest nie tylko lekarzem, lecz także inżynierem po politechnice).
Kardiolodzy i ich pacjenci cieszą się z wygód w nowym oddziale. Ale zwracają uwagę, że jeszcze nie zaczęło bić jego serce - blok operacyjny z dwoma salami i salą intensywnego nadzoru, w której będą leżeć dzieci po zabiegach.
Blok jest już gotowy i wyposażony w najdroższe urządzenia (np. w jednej z sal operacyjnych stoi angiograf za 2,5 mln zł). Ale trzeba jeszcze dokupić trochę drobnego sprzętu. - Właśnie dostałem informację, że Fundacja Radia Zet kupi nam kilkanaście łóżek do sali pooperacyjnej - cieszy się prof. Moll.
Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, cała klinika będzie pracować przed wakacjami. I wtedy powinna zacząć się zmniejszać kolejka chorych dzieci. Kardiochirurdzy będą mogli robić więcej zabiegów. Bo na razie mają do dyspozycji tylko jedną salę operacyjną, którą dzielą z innymi klinikami.
Nowe sale są tak wyposażone, że łódzcy kardiochirurdzy będą mogli prowadzić w nich przeszczepy serca. Dziś takie zabiegi u dzieci robi się tylko w Zabrzu.
Budowę oddziału sfinansowało Ministerstwo Zdrowia, które wyłożyło 8 mln zł."
Cały tekst: http://lodz.gazeta.pl/lodz/1,35153,15613178,Nowa_kardiochirurgia__a_w_niej____zelki__babeczki_.html#ixzz3AyNVcTHE


A więc jest więcej sal dla pacjentów, jest więcej łóżek na sali pooperacyjnej, są 2 sale operacyjne, będzie więcej zabiegów, będzie krótsza kolejka! To są naprawdę dobre wieści : )

Przez te wszystkie lata dzięki Waszej pomocy, poprzez Fundację "Zdążyć z Pomocą", uzbieraliśmy 99.489,95 złotych na zoperowanie Szymka za granicą. Wiele razy usłyszeliśmy, że daliśmy się ponieść "modzie" na operacje w Niemczech, które można zrobić w Polsce bezpłatnie. Że jesteśmy nielojalni. Nadal tłumaczymy, że pierwszym miejscem reoperacji, o którym myślimy, jest Łódź. Pisaliśmy o tym od początku. Powodem naszej zbiórki była zawsze chęć zabezpieczenia Szymka i zapewnienia mu najlepszej opieki na wypadek kłopotów w Polsce. Z tym, że z kolejką na zabieg jest różnie, zgadzał się sam Pan Profesor i dlatego właśnie walczył o rozbudowę kardiochirurgii. 

Jutro Szymek będzie miał najważniejsze badania i dowiemy się, w jakim stanie jest dziś jego serce. Na pewno się odezwiemy : )

poniedziałek, 21 listopada 2011

1% ROZLICZONY


A bo z Szymkiem jest tak. Rano budzimy brzdąca, który z niespożytą energią skrzętnie zagospodarowuje nasz czas od świtu do nocy. Mała gaduła z wyobraźnią przekraczającą granice naszych. I my kompletnie nie pamiętamy i nie myślimy o tym, że Szymon miał/ma chore serce. Masz przed sobą diabełka, którego trzeba spacyfikować, kto by się tam rozczulał : ) A jednak są chwile, gdy nagle coś przypomina nam Łódź i to, co się wydarzyło. Piosenka pamiętana z Intensywnej Terapii, buzia śpiącego Szymka, jakiś gest, jakiś drobiazg. Pstryk! Włącza się tryb "a pamiętasz...", no i jest żal. Że to jeszcze nie koniec, że jeszcze będzie się trzeba martwić i bać. 
I w takich momentach obiecujemy w duszy, że z tym, co go czeka rozprawimy się "szybko i bezboleśnie".

Częścią tej obietnicy jest jego konto w Fundacji "Zdążyć z pomocą". To gwarancja, że Szymek dostanie to, co najlepsze. A dostanie tak naprawdę dzięki Wam : ) 

Znów mnóstwo osób z całej Polski przekazało Szymkowi swój 1% i również wielu wpłaciło bezpośrednio na konto. Bardzo, bardzo Wam dziękujemy!

UDAŁO SIĘ JUŻ UZBIERAĆ ok. 83% KWOTY POTRZEBNEJ NA OPERACJĘ WYMIANY ZASTAWKI BIOLOGICZNEJ PRZEPROWADZONEJ ZA GRANICĄ. 

Jesteśmy szczęśliwi i ogromnie Wam wdzięczni. Najchętniej podziękowalibyśmy osobiście każdemu z Was! 


Uśmiech od Szymka : )





środa, 16 listopada 2011

NIE ZADZIERAJ...


Bartek jest przedszkolnym kolegą Szymona. Bynajmniej nie najlepszym, ba, nawet nie dobrym. 
Szczerze mówiąc jest najbardziej "znielubionym" kolegą z całej grupy. Bo Bartek go przezywa, zaczepia, a czasem i przyłoży.
I Szymon to przeżywa na tyle mocno, że nawet po przedszkolu, w "domowym" zaciszu błądzą mu po główce killerskie myśli... 
Któregoś dnia jadąc samochodem zamyślony Szymek cichutko siedział w foteliku.... Nagle pyta:
- mama, a co to jest bagno?
- hmm.. bagno to jest takie bardzo, bardzo miękkie błoto, na przykład w lesie
- a czy bagno jest niebezpieczne?
- o tak, jest! Można do niego wpaść i się w nim utopić
Chwila na decyzję i oczka Szymka niebezpiecznie błysnęły: 

- to ja tam wrzucę Bartka...




środa, 2 listopada 2011

ICH TROJE


Nasi synowie bardzo się kochają. Przynajmniej w sytuacjach ekstremalnych - np. po 2-tygodniowych koloniach Igora i tylko przez pierwsze 5 minut. A potem jakaś wewnętrzna siła każe im wysunąć nogę, gdy brat przechodzi przez pokój, z niewinnym uśmieszkiem popchnąć w lustro przy ubieraniu się w przedpokoju, czy dyskretnie, acz boleśnie kopnąć pod stołem. Zadziwiające jakich sztuczek potrafią użyć, by zaczepka wyszła "niechcący" i jakie argumenty wymyślić, by udowodnić przypadek i niewinność. I tak jak brat starszy pogardliwie zaleca Szymkowi "ogarnąć beret" (???), tak Szymek odwdzięcza się soczystym "gilaj się". A my, próbując nasze dwa kogutki rozdzielić, często pękamy za śmiechu. Mało wychowawcze...


Ponoć jest sposób na łagodzenie męskich konfliktów. Ponoć kobieta łagodzi obyczaje. I my im właśnie taką kobitkę na uspokojenie zaserwujemy : ) W połowie stycznia, pewnego zimowego dnia, a może i nocy, pojawi się w naszym domu mała dziewczynka - ich młodsza siostra. I mamy ogromną nadzieję, że nasze chłopaki z przejęcia choć na chwilę zapomną o sobie : )

Przedstawiamy naszą tajną, rozjemczą broń : )


sobota, 3 września 2011

PO SERWISIE


7 czerwiec 2011 r. Na izbie przyjęć do Centrum Zdrowia Matki Polki duszno jak diabli. Dzieci z rodzicami i maskotkami wszelkiej maści karnie czekają na przyjęcie do szpitala. Szymek też czeka. Ciekawie rozgląda się dookoła, podziwia kolorowe ściany. Co to za miejsce?
2 dni temu po raz pierwszy rozmawiał o swoim sercu. Mama i tata zaprowadzili go przed lustro i pokazali na piersi długą kreskę. No faktycznie, coś jest. Tata powiedział, że jak był malutki, jego serce było chore. I ta kreska to taki zamek, przez który pan doktor zajrzał do środka i wszystko naprawił. I teraz już jest jak trzeba, tylko czasem należy się panu doktorowi pokazać. No to przyjechał, na kilka dni, chyba po raz pierwszy świadomie.

Na oddziale na ścianach również fruwają motyle. W pokoju zabaw czas spędzają te dzieci, które mogą. Bo oddział to nie wesołe przedszkole. Twarze większości rodziców są pełne niepokoju. Czekają na diagnozę, na termin operacji, a najbardziej na nadzieję i dobre słowo. Dzieci są wystraszone, a po zabiegach obolałe i często zszokowane. Trudno jest wytłumaczyć, że los dał im coś, co będzie źródłem cierpienia. Bo wada serca będzie z nimi przez całe życie i często mu będzie zagrażać.

Szymona przebadano bardzo dokładnie - ekg, echo serca, holter, morfologia. Jak trzeba. I naprawdę możemy się cieszyć. Ze wszystkich scenariuszy, jakie życie przygotowuje dla dzieci z chorym sercem wylosowaliśmy jeden z najlepszych. Leki - niepotrzebne. Jego własna zastawka przeszczepiona w inne miejsce - w doskonałym stanie. Zastawka wieprzowa wszczepiona w miejsce tej pierwszej  - stan dobry, pracuje jak trzeba. Stan Szymka - modelowy. Status pooperacyjny - gwiazda : )) Jesteśmy szczęśliwi.

Dużo rozmawiamy z Panią doktor, która od urodzenia prowadzi Szymka. To naprawdę wyjątkowa lekarka. Jeśli się czegoś w chorobie nie rozumie bardzo łatwo wpaść w tryb roszczeniowy. Albo przeciwnie - w totalne przygnębienie. Wiemy, że dalsze operacje Szymka będą konieczne, tylko nie wiemy dokładnie kiedy. Ale też pojawiają się możliwości, które mogą je wręcz sprowadzić do zabiegu „jednego dnia”. Wiemy, że dobra kondycja Szymka jest wyjątkowa wśród „podobnych dzieci”, ale jest faktem i należy się nią cieszyć. Z braku dorosłych, a nawet nastoletnich przykładów nie wiemy jak będzie wyglądało życie Szymka, ale jest strasznie fajne, że to Szymek może być pozytywnym przykładem dla innych. Jednym słowem - nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło : ))


Następna kontrola w grudniu. A do grudnia don't think and be happy : )




- SKROMNE ŚNIADANKO PRZED BADANIEM -



- NA ODDZIALE - 


- SZPITALNY PLAC ZABAW -


- PRZYBIJ PIĄTKĘ -




wtorek, 31 maja 2011

CALINECZKA


Stan Szyma po 3 balonoplastykach chorej zastawki wcale się nie poprawiał. Wiedzieliśmy i widzieliśmy, że nie daje rady. Wymiana zastawki długo nie wchodziła w grę - bo Szymek był zbyt mały, a jego stan zbyt ciężki. Miał 3,5 miesiąca i totalny brak perspektyw przed sobą, gdy Pan prof. Jacek Moll zadecydował - ryzykujemy. Jak dzieci skakaliśmy z radości! To nic, że ta operacja jest jednym z najtrudniejszych kardiochirurgicznie zabiegów, to nic, że Szym ledwo dychał. Najważniejsze, że Pan Profesor chciał jeszcze powalczyć. Potem, po zabiegu, codziennie stawał przy Szymka łóżku i patrzył, jak mały odżywa. I taki jest Pan Profesor. Jego praca jest pasją, a zdrowie dziecka celem najwyższym. Często do Łodzi trafiały przypadki, którymi nikt w Polsce nie chciał się zająć. Operował Miłosza, który urodził się z sercem poza klatką piersiową. Dwa tygodnie temu znowu zaszalał : ) W łódzkim szpitalu, w 25 tyg. ciąży, urodziły się bliźniaki - chłopiec i dziewczynka. Oboje niestety z wadami serca. Na pierwszy ogień poszła dziewuszka. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że ważyła tyle co pół torebki cukru - 500g, a jej serduszko było wielkości laskowego orzecha. Panie Profesorze - czapki z głów. 



Ta niezwykła historia do przeczytania TUTAJ i w czytelni.


niedziela, 29 maja 2011

: )



Swego czasu bardzo rozbawił nas dowcip:
Tata mówi do syna - a wiesz, że kiedyś w sklepie był tylko ocet?
Na co syn - jak to? W całym Carefourze tylko ocet???


To się nazywa przepaść pokoleniowa : ) Nam się wydawało, że jesteśmy młodzi, a okazało się, że tylko tak się czujemy. Zostaliśmy w tyle na etapie bajki raz dziennie, teleranka w niedzielę, komunijnego długopisu z zegarkiem i podwórkowej gry w noża. Naszego dzieciństwa nie rozbawiały gry na PSP, tak jak ostatnio rozbawił nas kolega Igora wołając:
- chodźcie, zagramy w Worms'y, odblokowałem nowe nagrobki!